Wpływ koronawirusa na ekonomię Polski

9.4.2020 (Czas czytania: 25 min.)

Wpływ koronawirusa na ekonomię Polski

Pod koniec lutego tego roku, 4 tygodnie po tym jak zarejestrowany został pierwszy przypadek COVID-19 poza granicami Chin, eksperci Australian National University - Warwick McKibbin i Roshen Fernando opublikowali analizę ewolucji wirusa i jego wpływu na światową gospodarkę, opracowując siedem możliwych scenariuszy. Różnią się one między sobą założeniami dotyczącymi skali zakażeń koronawirusem oraz skali śmiertelności nim spowodowanej, a także tym, czy epidemia będzie miała charakter jednoroczny czy wieloletni (lub nawet stały).

Posuwając się od najbardziej optymistycznego do najbardziej pesymistycznego scenariusza, autorzy modelują możliwe reakcje, jakie na koronawirusa będą mieć następujące elementy gospodarki w wybranych 20 krajach i 4 różnych regionach świata:

  • dostępność siły roboczej
  • ryzyko kapitałowe
  • ceny produkcji w wybranych sektorach (usługi, górnictwo, sektor energetyczny, rolnictwo, produkcja dóbr trwałych i nietrwałych)
  • poziom konsumpcji
  • wydatki rządowe
  • PKB

Poniższe tabele pokazują prognozy ANU dla gospodarki Stanów Zjednoczonych na kolejne 6 lat, gdzie:

  • tabela 1 pokazuje procentowe zmiany w PKB
  • tabela 2 pokazuje zmiany procentowe w inwestycjach
  • tabela 3 pokazuje zmiany procentowe w konsumpcji
  • tabela 4 pokazuje zmiany w bilansie handlowym
  • tabela 5 pokazuje zmiany w krótkookresowych stopach procentowych
  • tabela 6 pokazuje zmiany we wskaźniku q Tobina dla produkcji dóbr trwałych
Tabela 1-6

Źródło: “The Global Macroeconomic Impacts of COVID-19: Seven Scenarios”, str. 38-39

Mimo tego, że autorzy wspomnianych 7 scenariuszy ekonomicznych nie analizują Polski jako odrębnego kraju (jest ona ujęta jedynie w regionie Reszta Świata), to łatwo zauważyć, że przewidywania globalne mają sens i dla naszej gospodarki.

PKB

Wygląda na to, że pojawienie się koronawirusa w Polsce było początkiem końca pewnej epoki w naszej gospodarce. Wszelkie dotychczasowe prognozy dotyczące przewidzianego na 2020 wzrostu gospodarczego są obecnie korygowane.

Jeszcze na początku marca spodziewano się, że wzrost PKB w tym roku wyniesie około 3%. Zostało to szybko zrewidowane w dół przez specjalistów mBanku, którzy w swoim raporcie z 9 marca jako pierwsi w kraju umieścili następującą tabelę korekcyjną:

Dynamika PKB

Według nowej prognozy wzrost PKB w obecnym roku wyniesie jedynie 1,6% (najniższy wynik od 2013 roku).

Jak podaje wspomniany raport, szybkie rozprzestrzenianie się koronawirusa w Europie zepchnie całą strefę euro, a w konsekwencji i nasz kraj, w recesję w pierwszym semestrze 2020 roku. Raport dodaje również, że gospodarka nie będzie w stanie odbić się i wrócić szybko do aktualnego stanu ze względu na to, że odłożona konsumpcja nie będzie mogła zostać szybko zaspokojona. Powodem jest oczywiście zmniejszająca się produkcja oraz trudne do odrobienia straty w sektorze transportowym, turystycznym i rozrywkowym. Przewiduje się raczej wzrost w kształcie litery U.

W kolejnych tygodniach marca pesymizm dotyczący poziomu PKB na ten rok wciąż wzrasta. 23 marca Citi Handlowy obniżył swoją prognozę do 0,9%. Tego samego dnia również ekonomiści Credit Agricole przedstawili prognozę na rok 2020 – 1,2%, a na rok 2021 – 2,7%.

BOŚ Bank w swoim Przeglądzie Kwartalnym z 13 marca 2020 przedstawia prognozę dla gospodarki w warunkach pandemii. Jako scenariusz bazowy BOŚ zakłada gwałtowny spadek aktywności gospodarczej w pierwszej połowie roku i jej ożywienie w drugim semestrze 2020, a także poluzowanie polityki pieniężnej banków centralnych Chin, USA i Unii Europejskiej. Bazując na takim scenariuszu, bank przewiduje spadek dynamiki PKB do około 1% do czerwca oraz jej solidne odbicie w drugiej połowie 2020, które w skali całego roku powinno zaowocować wzrostem PKB poniżej 2%.

Warto wspomnieć również o prognozie globalnej, jaką przygotowali eksperci Euler Hermes i Allianz dla zmian PKB. W artykule opublikowanym 23 marca na swojej stronie internetowej stwierdzają, że pierwszy kwartał 2020 roku zakończy się głębokim kryzysem gospodarczym dla zdecydowanej większości krajów, pomimo starań rządowych do spłaszczenia krzywej recesji. Według Euler Hermes i Allianz całkowity kwartalny koszt zakłóceń w handlu międzynarodowym wyniesie około 772 miliardów dolarów. Ich prognoza odnośnie spadku PKB w 2020 wynosi -1,8% dla krajów strefy euro.

Marcowe przewidywania zostały dodatkowo zweryfikowane na początku kwietnia. Kilka dni temu agencja Fitch opublikowała swój najnowszy raport pod angielskim tytułem „Global Economic Outlook – Crisis Update: 2 April 2020”. Zawarte w nim prognozy dla naszego kraju wyglądają następująco:

Global Economic Outlook – Crisis Update: 2 April 2020

Źródło: tłumaczenie własne na podstawie tabeli zawartej w raporcie „Global Economic Outlook – Crisis Update: 2 April 2020”, str.12

Jak widać, specjaliści Fitch Ranking przewidują nie tyle obniżony wzrost, co wręcz realny spadek PKB o 0,6%, a konsumpcji o 1,7%. Najnowszy Makrokompas banku Pekao S.A. przedstawia jeszcze bardziej pesymistyczny scenariusz. Według informacji w nim zawartych, gospodarkę polską czeka największa recesja w powojennej historii. Prognozowany spadek PKB w skali rocznej to aż 4,4%.

Podsumowując, wszystkie prognozy są zdecydowanie negatywne, można więc być niemal pewnym, że rok 2020 i pandemia koronawirusa odcisną swoje piętno nie tylko na polskim, ale i na światowym poziomie PKB, popychając gospodarkę międzynarodową w głęboką recesję.

Bezrobocie

Kolejnym ważnym do przeanalizowania wskaźnikiem makroekonomicznym jest poziom bezrobocia. W związku z przewidywanym spadkiem wzrostu PKB w pierwszej połowie roku zakłada się również, że nastąpi wyraźne pogorszenie sytuacji na polskim rynku pracy, zwłaszcza w branżach najbardziej dotkniętych koronawirusem, tj. w hotelarstwie, usługach, transporcie, gastronomii i sektorze rozrywkowym.

Wielu przedsiębiorcom już teraz zaczyna brakować funduszy na opłacenie kontrahentów czy wypłatę pensji pracowniczych, co powoduje, że są zmuszeni obniżać poziom wynagrodzenia, proponować urlopy bezpłatne lub co najgorsze: zwalniać pracowników. Często konieczne są wręcz zwolnienia masowe.

Według informacji Głównego Urzędu Statystycznego stopa bezrobocia w Polsce w ostatnich miesiącach 2019 roku wyniosła trochę powyżej 5%, a w styczniu i lutym obecnego roku kształtowała się na poziomie 5,5%. Pierwotne przewidywania na kolejne miesiące 2020 zakładały podobny poziom bezrobocia.

Stopa bezrobocia w Polsce w ostatnich miesiącach 2019 roku

Źródło: Główny Urząd Statystyczny

Niemniej jednak, pandemia COVID-19 i spowodowana nią recesja gospodarcza nakazuje skorygować prognozy z początku roku.

Bank Ochrony Środowiska, we wspomnianym już wcześniej Przeglądzie Kwartalnym prognozuje, że w 2020 roku stopa bezrobocia wzrośnie do około 6,5-7%. Na podstawie informacji z GUS, BOŚ przygotował taki oto wykres przedstawiający zniżkową tendencję w zatrudnieniu i wynagrodzeniu (nominalnym i realnym):

Nieco bardziej pesymistyczne są przewidywania Banku Pocztowego oraz jego Głównej Ekonomistki - Moniki Kurtek, która należy do czołówki światowego rankingu Bloomberga pod względem zdolności analitycznych i umiejętności prognozowania. W komunikacie opublikowanym 24 marca Bank Pocztowy przewiduje, że liczba bezrobotnych wzrośnie w tym roku o około 400-500 tysięcy, co podniesie grudniową stopę bezrobocia do około 8,0 - 8,5%.

Kolejne solidne źródło prognoz ekonomicznych, Konfederacja Lewiatan, w swoim artykule z 24 marca przewiduje jeszcze bardziej pesymistyczny scenariusz. Zdaniem Moniki Fedorczuk, ekspertki ds. rynku pracy Lewiatana, Polsce grozi bezrobocie rzędu 10%, chyba że rząd podejmie działania mające na celu zahamowanie tego trendu.

“Obecna sytuacja na rynku pracy podlega bardzo dużym zmianom. Problemy branży automotive, hotelarskiej, turystycznej, eventowej, drobnych usług czy handlu i wielu innych będą skutkowały nieuchronną falą zwolnień. Jej wielkość zależy od wielkości i zakresu wsparcia, jakie rząd ustali i zrealizuje w zapowiadanej i oczekiwanej z niecierpliwością przez pracodawców tarczy antykryzysowej. Jeśli działania będą nietrafione lub spóźnione, możemy wrócić do dawno niewidzianych dwucyfrowych wskaźników bezrobocia”, pisze Fedorczuk.

Do najważniejszych zaleceń Lewiatana odnośnie wspomnianej rządowej „tarczy antykryzysowej” należą:

  • zawieszenie spłaty podatków i składek ZUS oraz odroczenie terminów na złożenie deklaracji i zeznań podatkowych do 1 lipca 2020 r.
  • odroczenie do końca roku wejścia w życie nowych stawek VAT
  • dofinansowanie wynagrodzeń dla firm poszkodowanych kryzysem
  • zapewnienie pracownikom zasiłku chorobowego w przypadku zwolnień czy odosobnienia spowodowanego zakażeniem COVID-19
  • uwolnienie środków pieniężnych zgromadzonych na kontach VAT
  • przyspieszenie zwrotów podatku VAT z deklaracji

Prognozy specjalistów Banku Pekao S.A. są jeszcze bardziej pesymistyczne. We wspomnianym wcześniej Makrokompasie opublikowanym 6 kwietnia przewidują, że negatywny wpływ koronawirusa na naszą gospodarkę wywinduje poziom bezrobocia aż do 13% w skali rocznej.

Inflacja

Wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych, potocznie zwany inflacją, również zostanie dotknięty kryzysem gospodarczym.

Według informacji Głównego Urzędu Statystycznego zmiany cen towarów i usług konsumpcyjnych między styczniem 2018 a lutym 2020 prezentowały się następująco:

Zmiany cen towarów i usług konsumpcyjnych

Wskazane dane pokazują, że od października zeszłego roku stopa inflacji zaczęła rosnąć, osiągając w lutym 2020 dawno niewidziany poziom 4,7%. Było to spowodowane podwyżką cen energii, wzrostem akcyzy na alkohol i paliwa oraz nowymi podwyżkami opłat mieszkaniowych.

Co się stanie z inflacją w obliczu kryzysu gospodarczego wywołanego pandemią koronawirusa? Eksperci liczą na jej obniżenie, polegając na podstawowych zasadach makroekonomicznych. Według nich poziom inflacji jest związany ze wzrostem PKB: im wolniejszy jest wzrost gospodarczy, tym wolniej rosną płace, a co za tym idzie - ceny. Dodatkowo, zmniejsza się również popyt na produkty konsumpcyjne, a jak wiadomo niższy popyt oznacza mniejszy wzrost cen tych produktów.

Tak więc, w kontekście niskiego wzrostu, jaki jest zakładany dla polskiej gospodarki na bieżący rok, również i poziom inflacji oceniany jest obecnie jako potencjalnie niższy niż przewidywano w poprzednich miesiącach.

Według ekspertów Banku Ochrony Środowiska spadek inflacji - głównie od II kwartału bieżącego roku - powinien być spowodowany gwałtownym spadkiem cen niektórych usług. Chodzi oczywiście o te najbardziej dotknięte koronawirusem, czyli usługi transportowe (np. bilety lotnicze), turystyczne (ceny wycieczek i wczasów) oraz kulturalno-rozrywkowe (bilety do teatru czy kina). Oprócz tego spodziewane jest wyraźne ograniczenie popytu i spadek ceny paliwa.

Z drugiej strony, BOŚ prognozuje, że wzrost cen surowców żywnościowych będzie miał przeciwny - czyli zwyżkowy - wpływ na inflację. W konsekwencji działań tych przeciwnych sił gospodarczych docelowy poziom inflacji na grudzień 2020 powinien utrzymać się na poziomie 3,3%, czyli zgodnie z pierwotnymi założeniami z grudnia 2019 roku.

Stopy procentowe

W obliczu każdego kryzysu ekonomicznego zmniejsza się konsumpcja, wzrasta strach przed braniem kredytu, a ludzie zaczynają oszczędzać na wypadek dodatkowego pogorszenia się sytuacji. Wprowadza to gospodarkę w stan stagnacji monetarnej, w której zaczyna przelewać się coraz mniej pieniędzy. Aby zachęcić ludzi i przedsiębiorstwa do zwiększenia wydatków, banki decydują się najczęściej obniżyć stopy procentowe. Im tańszy kredyt, tym większe szanse, że ludzie się nim zainteresują. Im niższe oprocentowanie kart kredytowych, tym bardziej można liczyć że będą one używane.

Biorąc pod uwagę powyższe zasady, banki centralne na całym świecie podejmują w ostatnich tygodniach decyzje odnośnie wysokości stóp procentowych w obliczu nieuchronnej recesji gospodarczej spowodowanej pandemią COVID-19.

  • Amerykański FED obniżył stopy procentowe praktycznie do zera, zdecydował się także na skup obligacji z rynku o wartości 700 mld dolarów, a także zezwolił bankom na uruchomienie rezerw płynnościowych.
  • Komitet Polityki Pieniężnej Banku Anglii zdecydował się 11 marca na obcięcie stóp procentowych z 0,75% do 0,25%, a osiem dni później zredukował je do 0,1% (najniższa wartość w historii).
  • Chiny, co zaskoczyło resztę świata, zdecydowały się utrzymać stopy procentowe na dotychczasowym poziomie, wstrzykując jednak w gospodarkę swojego kraju aż 14 mld dolarów.

Jak w takim kontekście międzynarodowym sytuuje się Polska? Decyzje odnośnie polityki pieniężnej, a co za tym idzie - wysokości stóp procentowych, podejmuje Rada Polityki Pieniężnej Narodowego Banku Polskiego. Przez ostatnie pięć lat podstawowa stopa procentowa była niezmienna i wynosiła 1,5%.

Niemniej jednak, w obliczu kryzysu gospodarczego,17 marca odbyło się posiedzenie RPP, na którym zdecydowano zmniejszyć stopę procentową o 50 punktów bazowych, ustawiając ją na nowym poziomie 1%. Zmniejszona została również stopa lombardowa z 2,5% do 1,5%, a maksymalne oprocentowanie kart kredytowych to 9% rocznie.

W ostatnich dniach mówi się o możliwości kolejnego obniżenia stóp procentowych. Członek RPP, profesor Jerzy Żyżyński był niedawno gościem Programu 3 Polskiego Radia, gdzie skomentował, że prawdopodobnie w kwietniu zostanie zgłoszony wniosek o obniżenie stóp o kolejne 0,5%. Tak się też stało: 8 kwietnia Rada Polityki Pieniężnej poinformowała w komunikacie prasowym, że nowy poziom stopy procentowej będzie wynosił 0,5%.


Sektory gospodarki najbardziej dotknięte przez pandemię

Strach przed zarażeniem koronawirusem oraz próby wstrzymania rozszerzającej się pandemii wpłynęły na niektóre sektory gospodarki bardziej niż na inne. Do tych najbardziej poszkodowanych należą turystyka i hotelarstwo, transport, gastronomia, rozrywka i w ostatnich tygodniach również handel.

COVID-19 nie bez racji nazywany jest wirusem „importowanym”, przywiezionym zza zagranicy. Dlatego też od samego początku uderzył przede wszystkim w turystykę. Polacy, podobnie jak mieszkańcy innych krajów, zaczęli się obawiać wyjazdów zagranicznych (obecnie również i krajowych) ze względu na możliwość zarażenia. Zaczęły się masowe odwoływania wycieczek i urlopów, co wstrząsnęło sytuacją biur turystycznych i hoteli.

Jak podaje Ministerstwo Finansów, spadek sprzedaży w branży turystycznej sięgnął 60-70%, co skłoniło rząd do przedstawienia projektów rozporządzeń mających na celu obniżenie obciążeń dla tej branży. Wspomniane rozporządzenia dotyczą gwarancji ubezpieczeniowych i ubezpieczenia podróżnych.

Sektor gospodarki ściśle zintegrowany z turystyką to oczywiście transport. Wczasy, wycieczki, urlopy nie obejdą się bez podróży samolotem, pociągiem czy autokarem. Pandemia koronawirusa ogłoszona przez Światową Organizację Zdrowia oznacza dla branży transportowej niepoliczalne straty. Odwołanie wczasów i wycieczek oznacza jednoczesne odwołanie związanych z nim podróży. Tracą więc nie tylko biura, hotele i kurorty, ale również linie lotnicze, kolej i firmy przewozowe.

Co więcej, decyzja rządu w kwestii ograniczenia przemieszczania się ludności powoduje, że odwoływane są kursy autobusów i pociągów międzykrajowych, a ilość kursów międzymiastowych jest ograniczana do minimum. To samo dzieje się z transportem miejskim: autobusy MPK, tramwaje i metro jeżdżą prawie puste.

Oczywiście taka sytuacja nie jest możliwa do utrzymania długookresowo. Już dzisiaj widzimy wiele firm związanych z turystyką i transportem na granicy bankructwa, które zwalniają pracowników lub wysyłają ich na przymusowe urlopy bezpłatne. Dlatego tym bardziej ważne jest, żeby rządowa tarcza antykryzysowa zmitygowała w jak największym stopniu straty w tym sektorze.

Innymi branżami mocno dotkniętymi przez epidemię koronawirusa są rozrywka i gastronomia. Jest to zrozumiałe, biorąc pod uwagę, że w obliczu strachu przed recesją gospodarstwa domowe zmniejszają tego rodzaju wydatki, ograniczając się do tego co niezbędne i najbardziej istotne. Z drugiej strony, mechanizmy sanitarne uruchomione przez rząd (zakaz zgromadzeń) zmusiły kina, teatry, restauracje, kluby itp. do zamknięcia.

Branżą, która w ciekawy sposób reaguje na nowe realia rynkowe jest handel. Nie działają galerie handlowe, a duże supermarkety zmuszone są do wprowadzenia ograniczeń liczby wpuszczanych osób i zadbania o szereg wymogów sanitarnych. Nie zachęca to bynajmniej do zakupów. Ludzie jednak potrzebują kupić choćby te najbardziej podstawowe produkty, a panika przed zachorowaniem wywołała wręcz inicjalny szturm na sklepy. W takiej sytuacji wielkim wygranym są sklepy oferujące sprzedaż online. Jest to bowiem fantastyczne rozwiązanie w realiach kwarantanny: nie naraża ludzi na niepotrzebne ryzyko zarażenia i pozwala kupić wszystkie potrzebne produkty.

Jak podaje Jacek Palec, Prezes największego w Polsce supermarketu online Frisco.pl, w swojej rozmowie z Gazetą Wyborczą, od końca lutego zaczął się dla jego firmy prawdziwy szał zakupowy, który spowodował, że wszystkie terminy dostawy są już zarezerwowane aż do końca kwietnia, a osiągany wzrost sprzedaży przewyższa najśmielsze oczekiwania. Cytując: „W szczycie paniki w jednym dniu sprzedaliśmy trzy tiry papieru toaletowego”.

Oprócz supermarketów internetowych istnieją inne branże, które na COVID-19 nie ucierpią, a wręcz skorzystają. Chodzi tu przede wszystkim o firmy z sektora oferującego produkty sanitarne i higieniczne, środki czystości i ubrania ochronne, które są obecnie na wagę złota. Oprócz nich, dobra passa dotknęła również dostawców sprzętu i oprogramowania komputerowego, co jest związane z koniecznością pracy zdalnej na niespotykaną wcześniej skalę. Ludzie zmuszeni do pracy zdalnej szukają przede wszystkim laptopów, akcesoriów, smartfonów i monitorów.

Mimo tych kilku zwycięzców, większość sektorów polskiej gospodarki zdecydowanie ucierpi na epidemii koronawirusa i wywołanym nią kryzysie ekonomicznym. I to właśnie dla nich konieczne są opisane poniżej mechanizmy pomocy rządowej zawarte w tarczy antykryzysowej.


Rządowy pakiet stymulujący gospodarkę

W celu mitygacji gospodarczych i socjalnych skutków pandemii koronawirusa rząd Polski zdecydował się na wprowadzenie tzw. „tarczy antykryzysowej”. Pakiet pomocy przewiduje wydatki rzędu 212 mld złotych z czego 70 mld pokryje bezpośrednio budżet państwa (10% PKB), a reszta będzie zbierana przez różne instytucje państwowe, m.in. Bank Gospodarstwa Krajowego czy Polski Fundusz Rozwoju.

Tarcza antykryzysowa przewiduje również ingerencję Narodowego Banku Polskiego w rynek finansowy mająca na celu zwiększenie jego płynności. Z doświadczenia innych krajów wynika, że to właśnie skoordynowana polityka fiskalna i monetarna ma realne szanse, aby ograniczyć recesję i pomóc krajom poradzić sobie z kryzysem.

Projekt pakietu pomocy w zwalczaniu skutków COVID-19 został przyjęty przez rząd 25 marca i ma obowiązywać od 1 kwietnia 2020 roku. Opiera się na pięciu filarach:

  1. Ochrona miejsc pracowników - 30 mld złotych
  2. Pomoc dla firm - 74,2 mld złotych
  3. Inwestycje w sektorze zdrowotnym - 7,5 mld złotych
  4. Wsparcie dla sektora finansowego - 70,3 mld złotych
  5. Inwestycje infrastrukturalne - 30 mld złotych

W swoim przemówieniu prezentującym tarczę antykryzysową, Premier Mateusz Morawiecki zaznaczył: „Prezentujemy odważny i rozważny plan, który ma zapobiec utracie miejsc pracy, bankructwom, zamykaniu zakładów pracy, zmniejszaniu obrotów i przychodów firm. Ten program to tarcza, koło ratunkowe, jeden z najbardziej kompleksowych pakietów pomocowych w Europie. To program gospodarczy na kolejne miesiące. Proponujemy instrumenty, które mają amortyzować negatywny wpływ koronawirusa na gospodarkę, a przede wszystkim na ludzi”.

Według informacji dostępnych na stronie rządowej najważniejsze założenia pakietu pomocy dla firm i dla mieszkańców obejmują:

  • pożyczki w wysokości 5 tysięcy złotych dla 500 000 mikrofirm, które zatrudniają do 9 pracowników
  • możliwość uzyskania przez firmy średnie i duże z funduszu PFR Inwestycje podwyższenia kapitału lub finansowania w postaci obligacji - łącznie o wartości 6 mld złotych
  • dopłaty BGK do odsetek kredytów – z funduszu dopłatowego do odsetek od kredytów w kwocie 500 mln złotych dla sektora przedsiębiorstw
  • wsparcie dla firm transportowych na refinansowanie umów leasingowych
  • pomoc pieniężna dla firm w postoju, którym państwo pokryje blisko połowę wynagrodzeń i składki ZUS
  • wydłużone prawo do zasiłku opiekuńczego dla rodziców opiekujących się dziećmi do 8. roku życia
  • świadczenie miesięczne w kwocie około 2 tysięcy złotych brutto dla pracownikach zatrudnionych na podstawie umów cywilno-prawnych
  • 40% finansowania płacy pracowników dla firm w kłopotach
  • możliwość odstąpienia od kar umownych za opóźnienia w realizacji zamówienia publicznego związanych z epidemią
  • możliwość uzyskania kredytu z gwarancją do wysokości 3,5 mln złotych dla małych i średnich przedsiębiorstw
  • możliwość odroczenia składek na ZUS – bez opłat i odsetek
  • prolongata terminu przekazania zaliczek na PIT od przychodów z szeroko rozumianej pracy pobranych w marcu i kwietniu do końca maja
  • ubezpieczenia obrotu handlowego
  • rozliczenie całej tegorocznej straty w przyszłym roku
  • przesunięcie wejścia w życie nowego JPK – od 1 lipca 2020 r.
  • przesunięcie płatności za media
  • ochrona konsumentów
  • wydłużenie ważności okresowych badań lekarskich
  • wydłużenie wiz pobytowych i zezwoleń na pobyt czasowy cudzoziemców.

Niemniej jednak, efektywność powyższych propozycji rządowych walki z efektami koronawirusa na polską gospodarkę kwestionuje prestiżowy Business Centre Club. Według słów jego Prezesa, Marka Goliszewskiego rząd powinien dodatkowo:

  • wydłużyć zawieszenie opłacania składek i objąć nim również średnie i duże firmy, bo to one będą generować największe straty i ilość bezrobotnych
  • zwolnić przedsiębiorców od płacenia CIT, PIT, PFRON i na Fundusz Pracy, w zależności od procentu utraconych dochodów
  • wydłużyć zwolnienie z płatności zaliczek na podatek dochodowy od wynagrodzeń nie do czerwca, ale aż do września
  • odblokować firmom środki w ramach podzielonej płatności VAT tzw. split payment
  • ustawowo zobowiązać urzędy skarbowe do zwrotu przedsiębiorcom podatku VAT w ciągu maksymalnie 15 dni
  • wprowadzić uregulowania znoszące odpowiedzialność firm za szkody powstałe w wyniku realizacji decyzji lub poleceń władzy publicznej w trakcie walki z koronawirusem
  • przyznać dodatkowe dotacje dla przedsiębiorców na czynną walkę z epidemią.

Jak pisze Marek Goliszewski w swojej opinii opublikowanej 26 marca: „Unosi się pytanie, czy te deklarowane 60-70 mld złotych pomocy państwa dla biznesu, w sytuacji, gdy wirus pokonał prawa gospodarki rynkowej, wystarczy, by firmy złapały oddech finansowy? Moim zdaniem nie wystarczy i potrzebna będzie kolejna Tarcza”.

Tak się też stało. Wprawdzie nie jest to jeszcze Tarcza 2.0, ale kilka dni temu rząd zaprezentował listę nowych założeń i rozwiązań do walki z kryzysem. Rozszerzona została pomoc dla przedsiębiorców, wydłużono okres świadczeń postojowych dla osób zatrudnionych na umowach cywilno-prawnych, objęto zwolnieniami z płacenia ZUS firmy zatrudniające od 10 do 49 osób, wprowadzono zasiłek dla rolników zmuszonych do kwarantanny.

Dodatkowo, rząd oferuje kilka udogodnień związanych z koniecznością pracy i nauki z domu oraz wsparcie e-usług w służbie zdrowia. Z punktu widzenia przedsiębiorców, ważną wiadomością jest na pewno to, że Agencja Rozwoju Przemysłu będzie im oferować wsparcie służące zachowaniu płynności finansowej. Przede wszystkim dotyczyć to będzie sektora transportowego (utrzymanie finansowania leasingowania floty transportowej). Pomoc polegać będzie również na udzielaniu przedsiębiorstwom pożyczek z 15-miesięczną karencją w spłacie.

Na uwagę zasługuje opublikowany przez Polski Fundusz Rozwoju Przewodnik Antykryzysowy dla Przedsiębiorców, w którym zawarte są dokładne informacje na temat pomocy rządowej z przykładami ułatwiającymi ich zrozumienie.


Podsumowanie

Epidemia koronawirusa w ciągu zaledwie dwóch miesięcy zmieniła do niepoznania obraz gospodarki światowej i polskiej. Restrykcyjna polityka rządów mająca na celu zahamowanie tempa rozwoju choroby praktycznie sparaliżowała cały świat, zamykając przerażonych ludzi w domach. Zaledwie kilka tygodni po pojawieniu się pierwszego zarejestrowanego przypadku koronawirusa w Polsce, można śmiało powiedzieć, że nasz kraj - podobnie jak niemal cały świat - stoi u progu recesji. W kontekście gospodarki globalnej i ścisłych więzi handlowych między krajami, problemy Chin, USA, Unii Europejskiej stają się również naszymi problemami.

Póki co, trudno ocenić wpływ koronawirusa na gospodarkę w skali wielomiesięcznej czy kilkurocznej. Jednak to, co widzimy już teraz budzi niepokój i zmusza do podjęcia kroków mitygujących potencjalną katastrofę. Eksperci do spraw ekonomicznych dokonują rewizji zeszłorocznych prognoz, zakładając spadek PKI, znaczny wzrost bezrobocia i bankructwo wielu firm. Jak dobrze zadziała rządowy pakiet pomocy antykryzysowej - okaże się już niedługo.

Podoba ci się ten artykuł? Udostępnij go znajomym

Udostępnij na Facebooku

Masz pytania lub własne doświadczenia? Podziel się nimi w komentarzach